Wszyscy znamy to uczucie. 1 września. Niby smutno, bo koniec wakacji, ale wstajemy zmotywowani na nowy rok szkolny: piękne notatki, systematyczne uczenie się, same 5 i 6, konkursy... Piękny sen kończy się bardzo szybko.
"Piszemy coś dzisiaj?"
"Mamy coś zadane na jutro?"
"Podeśle mi ktoś notatki do sprawdzianu?"
"Nienawidzę szkoły. Chcę wakacje"
Postanowiłam, że podzielę się z Wami moją szkolną rutyną.
Po pierwsze znajdźcie pozytywne strony szkoły. Jednak zanim pomyślicie, że całkiem mi odbiło, zastanówcie się nad tym. Oto moja lista plusów:
+ miejsce spotkań z przyjaciółmi
+ śmieszne sytuacje na niektórych lekcjach (tu wszystko zależy od nauczyciela, ale myślę, że większość z nas pomyślała tu o religii ;))
+ zawiązywanie nowych znajomości, także relacji chłopak-dziewczyna ♥
+ brak rutyny w życiu (codziennie inne lekcje)
+ satysfakcja z dobrych ocen
Kolejna ważna rzecz to systematyczność. Nie mówię, żeby tylko kuć i żeby nasze życie polegało tylko na tym. Broń Boże! Ale gdy nie idziemy do szkoły z myślą "Boże, dzisiaj pyta z matmy. Nic nie umiem" to uwierzcie -jest o wiele przyjemniej. Jestem w klasie humanistycznej, więc nie kuję z matmy za wiele, ale wiem, że podstawy matematyki mi się przydadzą, dlatego też uczę się, gdy nauczyciel ma zapytać, czy jest kartkówka. Błędne jest myślenie żeby uczyć się "oby zdać" z przedmiotów nierozszerzonych. Nie wiemy gdzie los nas poniesie, być może w 3 klasie coś mi się spodoba na tyle, że będę zdawać rozszerzoną matematykę.
Nie wiem jak Wy, ale jeśli o mnie chodzi to najciężej jest zacząć. Nieważne czy chodzi o odrabianie lekcji czy o uczenie się. "Początek jest najważniejszą częścią pracy" jak powiedział Platon. Dlatego najgorszą rzeczą jaką możecie zrobić po przyjściu do domu to rzucenie się na łóżko i pójście w kimę. Siądźcie do lekcji i uporajcie się z nimi szybko, a cały wieczór będziecie mieć wolny. W przeciwnym razie całe popołudnie będziecie się plątać po domu z tą myślą gdzieś z tyłu głowy "mam jeszcze lekcje do zrobienia". To samo tyczy się weekendów. Wiem, że ciężko jest siąść do lekcji w piątek wieczorem, ale obiecuję, że w niedziele mi za to podziękujecie.
Musicie też opracować swój własny sposób motywacji. Znam dziewczynę, która za każdy odrobiony przedmiot zjadała jednego cukierka. Chłopcy, których znam za każdy przedmiot robią sobie przerwę na 5 minutowa rozgrywkę w CS'a. Jeśli o mnie chodzi to ja ustawiam sobie wielką stertę z książek i zeszytów i motywuje mnie sam fakt, że góra stopniowo się zmniejsza. Lubię też jakby "odhaczyć" sobie co już zrobiłam, ale nie gdzieś w notesiku. Wysyłam snapa do przyjaciela i "prześcigamy" się kto odrobi lekcje szybciej. Trzeba z tym jednak uważać, żeby w pogoni za wygraną nie robić lekcji po łebkach i niedokładnie, bo osiągniemy efekt odwrotny do zamierzonego.
To co teraz powiem zaboli również moje serce (czy to już uzależnienie?), ale podczas odrabiania lekcji/uczenia się naprawdę jest pomocne, jeśli odłożycie telefon/ laptop daleko od siebie. Nawet jeśli Wam się zdaje, że "przecież to tylko leży obok. Nawet tego nie dotykam", to podświadomie myślimy czy może koleżanka nie wstawiła niczego na snapa, czy Kylie ogłosiła promocję na swoje kosmetyki, czy w pepco jest już nowa kolekcja? No do niczego dobrego to nie prowadzi.
Jak każdy mam też swoje wymyślności dot. uczenia się. Wy też takie macie, musicie je tylko odnaleźć. Ja np. muszę mieć porządek, nie ma mowy żebym zaczęła się uczyć lub odrabiać lekcje, gdy dookoła mnie jest syf, choćby mnie północ zastała to muszę najpierw posprzątać. Kolejne dziwactwo pomagające mi się uczyć to świeca. Najlepiej uczy mi się przy zapalonej świecy i nic na to nie poradzę.
Myślę, że jedna z ważniejszych zasad to nieodkładanie niczego na ostatnią chwilę. Chyba nie muszę się rozpisywać dlaczego. Po prostu wszystko robimy wtedy niechlujnie i na odwal.
W rozplanowaniu moich obowiązków bardzo pomaga mi mój planner z empika. Osobiście bardzo Wam polecam prowadzenie kalendarza, zwłaszcza jeśli nauczyciele czasem zapowiadają Wam sprawdziany z miesięcznym wyprzedzeniem jak mi.
Cóż myślę, że to wszystko. Takie podstawowe zasady, których się trzymam. I pamiętajcie "nauka to potęgi klucz" ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz